Dwa dni wystarczą, żeby jesienią ruszyć z domu. Zamiast Tatr, Kazimierza Dolnego i sopockiego molo wybierzmy tym razem miejsca i pomysły, które nie zawsze trafiają na pierwszą stronę weekendowych planów. Bo jesień ma tę zaletę, że nie trzeba już wszędzie być pierwszym.
Góry Izerskie – okolice Jakuszyc i Hali Izerskiej oferują długie, łagodne trasy dla tych, którzy wolą wędrować niż zdobywać. Po drodze można zatrzymać się w Chatce Górzystów, a jesienią warto ruszyć wcześnie – dzień szybko się kończy. I dobrze. Jest przynajmniej powód, żeby nie planować marszu na dwadzieścia kilometrów.
Beskid Niski – okolice Wysowej-Zdroju, Regietowa i Hańczowej pozwalają połączyć wędrówkę z odkrywaniem historii regionu. Cerkwie, cmentarze wojenne i ślady dawnych wsi sprawiają, że szlak prowadzi tu nie tylko przez góry.
Góry Opawskie – Biskupia Kopa, Pokrzywna i Jarnołówek dają możliwość zaplanowania górskiego dnia bez wielkiej wyprawy. Kilka godzin marszu można połączyć ze spokojnym obiadem i powrotem przed zmrokiem. To propozycja dla tych, którzy lubią góry, ale niekoniecznie chcą następnego dnia opowiadać o nich jak o wyprawie życia.


Żelazny Szlak Rowerowy – dawne linie kolejowe prowadzą dziś przez polsko-czeskie pogranicze, okolice Jastrzębia-Zdroju i Karwiny. To propozycja dla tych, którzy lubią podczas jednej wycieczki zmieniać krajobraz, miejscowości i język na drogowskazach.
VeloDunajec – odcinek między Nowym Targiem a Nowym Sączem pozwala połączyć jazdę z poznawaniem miejscowości nad Dunajcem. Nie trzeba przejeżdżać całej trasy; przed wyjazdem warto sprawdzić aktualne objazdy i utrudnienia. Rower ma przecież pomagać w zwiedzaniu, a nie zamieniać weekend w wyścig z kilometrażem.
Kaszubska Marszruta – sieć tras prowadzących przez Bory Tucholskie pozwala przejechać między lasami, jeziorami i niewielkimi miejscowościami. Jesienią szczególnie dobrze działa tu spokojne tempo i brak wakacyjnego ruchu.


Krutynia – spokojniejszy jesienny odcinek jednego z najbardziej znanych polskich szlaków kajakowych pozwala zamienić wakacyjny tłok na ciszę lasu i wodę. Termin trzeba wcześniej uzgodnić z organizatorem, ale jeśli się uda, kajak pokazuje tu zupełnie inne oblicze niż w środku lata.
Czarna Hańcza – spływ można połączyć z pobytem w Augustowie i wycieczką po Suwalszczyźnie. Kajak staje się częścią weekendu, a nie jedynym jego punktem. I chyba właśnie o to chodzi, kiedy ma się do dyspozycji tylko dwa dni.
Brda – odcinki prowadzące przez Bory Tucholskie pozwalają połączyć spływ z noclegiem w lesie. Jesienią warto wybrać krótszą trasę i wcześniej sprawdzić warunki oraz dostępność organizatorów.


Wałbrzych – Książ, Stara Kopalnia i Góry Wałbrzyskie pozwalają połączyć miejski weekend z wycieczką w teren. Jesienią warto sprawdzić także specjalne spacery i wydarzenia, w tym październikowe wycieczki „Wałbrzych – miasto 4 zamków”. Miasto, które przez lata kojarzono głównie z przemysłem i kopalniami, ma dziś znacznie więcej do opowiedzenia.
Tarnów – rynek, renesansowa architektura, ślady historii żydowskiej i Muzeum Okręgowe tworzą dobry plan na spokojny dzień. Drugi można przeznaczyć na okolice miasta. Tarnów nie potrzebuje wielkiej listy atrakcji – wystarczy pozwolić sobie na trochę chodzenia bez pośpiechu.
Bielsko-Biała – secesyjne kamienice, Zamek Sułkowskich i przemysłowa przeszłość miasta tworzą trasę dla miłośników architektury i historii. Jeśli zabraknie miejskich ulic, na wyciągnięcie ręki są Beskid Mały i Beskid Śląski.
Rzeszowskie Piwnice – pod rynkiem biegnie trasa przez dawne piwnice i korytarze związane z historią miasta. To propozycja na kilka godzin, po których można wrócić na powierzchnię i ruszyć dalej. Zwłaszcza gdy pogoda uzna, że jesienny weekend powinniśmy jednak spędzić pod dachem.
Kopalnia Guido w Zabrzu – zejście na poziomy dawnej kopalni pozwala zobaczyć przemysłowe dziedzictwo Górnego Śląska z bliska. Zwiedzanie odbywa się z przewodnikiem, więc termin najlepiej zaplanować wcześniej.
Jaskinia Niedźwiedzia w Kletnie – podziemna trasa prowadzi przez jedną z najciekawszych polskich jaskiń, a jej położenie pozwala połączyć zwiedzanie ze spacerem po Masywie Śnieżnika. Tu rezerwacja jest koniecznością, a przed wyjazdem warto sprawdzić aktualną organizację dojazdu – trwają prace na drodze Stara Morawa–Kletno.


Twierdza Srebrna Góra – XVIII-wieczna fortyfikacja na Dolnym Śląsku pozwala połączyć zwiedzanie z jesiennym spacerem po okolicy. Sam obiekt jest na tyle rozległy, że nie warto planować wizyty w pośpiechu. Fortyfikacje mają zresztą tę przewagę nad muzealnymi gablotami, że pozwalają naprawdę wejść w historię.
Krzyżtopór w Ujeździe – monumentalne ruiny dawnej rezydencji Ossolińskich są dobrym celem jesiennej wycieczki po Świętokrzyskiem. W październiku można trafić również na nocne zwiedzania i „Noce z Duchami”; trzeba jednak pamiętać, że część obiektu jest czasowo wyłączona ze zwiedzania z powodu prac konserwatorskich.
Twierdza Przemyśl – rozrzucone wokół miasta forty pozwalają zaplanować własną trasę zamiast ograniczać się do jednego zabytku. To propozycja dla tych, którzy historię wolą poznawać w terenie – czasem na piechotę, czasem z mapą, a najlepiej bez poczucia, że trzeba wszystko zobaczyć za jednym razem.


Mierzeja Wiślana – długie spacery i trasy rowerowe można połączyć z obserwowaniem jesiennej migracji ptaków. W rejonie Góry Pirata działa punkt obserwacyjny, więc jesienny wyjazd może mieć bardzo konkretny cel. Zamiast więc wypatrywać leżaka, można wypatrywać ptaków.
Słowiński Park Narodowy – ruchome wydmy, jeziora i plaże tworzą trasę na cały dzień. Łeba może być bazą, ale warto potraktować park jako znacznie większy teren do przejścia.
Wyspa Wolin – klify, punkty widokowe i szlaki Wolińskiego Parku Narodowego pozwalają połączyć spacer z widokiem na Bałtyk. Jesienią można zajrzeć również do Międzyzdrojów i zobaczyć kurort bez wakacyjnego tłumu. Morze zostaje to samo, tylko człowiek ma wreszcie trochę więcej miejsca, żeby je zauważyć.
Park Etnograficzny w Tokarni – ponad 65 hektarów i zabytkowa architektura dawnej wsi pozwalają spędzić tu kilka godzin, a później ruszyć dalej po Świętokrzyskiem. To jeden z tych przystanków, na które dobrze nie przyjeżdżać „na szybko”.


Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa w Jaworzynie Śląskiej – dawna lokomotywownia i kolekcja zabytkowego taboru tworzą propozycję dla tych, których bardziej niż zamki interesuje historia techniki. Tu nawet osoby, które twierdzą, że nie interesują się pociągami, mogą zmienić zdanie.
Podkarpackie winnice – wizyta w gospodarstwie, degustacja lokalnego jedzenia i wycieczka po okolicy pozwalają zbudować weekend wokół jednego tematu. Wcześniej trzeba tylko sprawdzić możliwość zwiedzania i umówić wizytę.
Dwa dni wystarczą. Szlak, rower, kajak, twierdza, muzeum albo morze – wybierzmy jeden powód i ruszajmy. Reszta wydarzy się w drodze.
