To spacer dla tych, którzy wolą poznawać miasto przez szczegóły, niż odhaczać kolejne atrakcje. Trzy godziny wystarczą, żeby odkryć Katowice inne niż te znane z turystycznych folderów.
Zamiast Spodka, Nikiszowca i monumentalnych obiektów Strefy Kultury będą neony, których oryginały zniknęły, historia przedwojennej kawiarni, modernistyczny wieżowiec i mieszkania, które opowiadają o codzienności dawnych mieszkańców.
Proponowana trasa prowadzi od Rynku przez ulice 3 Maja i Mariacką, następnie w okolice Śląskiego Drapacza Chmur i kończy się w Muzeum Historii Katowic. To około 3–3,5 kilometra, które można pokonać pieszo w niespełna trzy godziny, uwzględniając krótkie postoje i zwiedzanie muzealnej wystawy. Po drodze przyjrzymy się śladom dawnego życia miasta, od świetlnych reklam po wnętrza mieszczańskich mieszkań.
Małpki, które zmieniły adres
Na katowickim Rynku można odnaleźć ślad historii, która zaczęła się przy jednej z najważniejszych handlowych ulic miasta. W 1964 roku na kamienicy przy ul. 3 Maja 13 zamontowano neon przedstawiający trzy małpki zwisające z konaru wystającego z elewacji. Projekt przygotował Zbigniew Pierzchała. Nie wiadomo, czy instalacja reklamowała konkretny produkt, czy miała przede wszystkim funkcję dekoracyjną.
Oryginalny neon zniknął, ale jego rekonstrukcja wróciła do miejskiego krajobrazu. Małpki można dziś oglądać na latarniach w pobliżu placu zabaw przy Rynku. Zmieniły adres i otoczenie, zachowały jednak rozpoznawalną formę.
Historia Małpek jest częścią większej opowieści. Katowice przez dekady należały do najbardziej rozświetlonych polskich miast. Pod koniec lat sześćdziesiątych XX wieku na ulicach świeciło niemal 800 neonów. Niektóre informowały o nazwach sklepów i lokali, inne były rozbudowanymi kompozycjami wykorzystującymi ruch oraz sekwencje zapalających się elementów. Miasto nazywano wówczas polskim Las Vegas.
Dziś wiele z tych instalacji znamy wyłącznie ze zdjęć. Pozwalają one prześledzić zmiany w estetyce reklamy i sposobie komunikowania się z mieszkańcami. Neon nie musiał ograniczać się do nazwy sklepu. Mógł opowiadać krótką historię, bawić albo przyciągać uwagę nieoczywistą formą.
Kmicic reklamuje modę
Z Rynku kierujemy się na ulicę 3 Maja. Pod numerem 11 znajduje się dawny Państwowy Dom Towarowy, otwarty 30 października 1948 roku. Był jednym z ważniejszych punktów handlowych powojennych Katowic.
Pierwszy neon pojawił się na budynku już w dniu otwarcia. W kolejnych dekadach reklamy zmieniały się wraz z nazwą i funkcją obiektu. W latach siedemdziesiątych, gdy dom towarowy działał jako Pedant, jedną z charakterystycznych realizacji była postać Kmicica unoszącego czapkę. Bohater „Potopu” zachęcał w ten sposób do zainteresowania się modą męską.
Historia tego neonu pokazuje, jak wiele można wyczytać z pozornie zwyczajnego budynku handlowego. Zmieniały się nazwy sklepów, oferta i język reklamy, a wraz z nimi wizualna oprawa ulicy.
Mariacka: kawiarnia i gazety
Z ulicy 3 Maja przechodzimy w stronę Mariackiej. Dziś kojarzy się ona przede wszystkim z restauracjami i wieczornym życiem towarzyskim. Jej historia jest jednak znacznie dłuższa.
Przy Mariackiej 1 działała Kaiser Café, elegancka cukiernia otwarta w 1895 roku. Po 1922 roku lokal przemianowano na Astorię. W okresie międzywojennym spotykała się tutaj katowicka bohema, a goście mogli słuchać muzyki na żywo.
Astoria miała również własny neon, umieszczony na dachu kamienicy. Był widoczny nie tylko dla przechodniów, lecz także dla podróżnych wyjeżdżających z katowickiego dworca w kierunku wschodnim. Zachowało się zdjęcie dokumentujące jego wygląd.
Dawny wystrój kawiarni nie przetrwał. Lokal został gruntownie przebudowany, dlatego nie można dziś zobaczyć wnętrza w przedwojennym kształcie. Pozostają archiwalne fotografie i informacje o ludziach, którzy spotykali się tutaj przed laty.
Historia Astorii pokazuje, jak trudno zachować pamięć o miejscach codziennych spotkań. Kawiarnie, księgarnie i restauracje nie zawsze trafiają do podręczników historii, choć przez dziesięciolecia współtworzą życie miasta. Kiedy zmieniają funkcję i wystrój, ich przeszłość może stać się niemal niewidoczna.
Kilka kroków dalej, na rogu ulic Mariackiej i Stanisława, znajduje się kolejny trop z neonowej historii Katowic: reklama RUCH-u. Dawniej firma ta należała do największych przedsiębiorstw kolportujących prasę w Europie Wschodniej. Jej punkty sprzedaży były częścią codziennego krajobrazu polskich miast.
Neon RUCH-u wyróżniał się oszczędną formą i starannie zaprojektowanymi literami. Dziś przypomina o czasach, gdy kioski i punkty sprzedaży gazet stanowiły ważne miejsca codziennego obiegu informacji. To tam kupowano prasę i poznawano kolejne numery ulubionych czasopism.
Astoria i RUCH reprezentują dwa różne aspekty miejskiej codzienności. Pierwsza była miejscem spotkań i rozrywki, drugi – częścią obiegu informacji.


Katowice chciały być nowoczesne
Kolejny etap spaceru prowadzi w okolice ulicy Żwirki i Wigury. Dekoracyjne fasady kamienic ustępują tu miejsca architekturze, w której większą rolę odgrywają geometria, proporcje i funkcjonalność.
Przy Żwirki i Wigury 15/17 wznosi się Śląski Drapacz Chmur, ukończony w 1934 roku. Był wówczas jednym z najwyższych budynków w Polsce, a jego konstrukcja stanowiła przykład nowoczesnych rozwiązań technicznych. Projekt architektoniczny przygotował Tadeusz Kozłowski, a stalową konstrukcję opracował profesor Stefan Bryła.
Budynek był wyrazem ambicji miasta, które szybko rozwijało się dzięki przemysłowi i chciało dorównać największym metropoliom. Nieprzypadkowo Katowice nazywano w okresie międzywojennym polskim Chicago.
Warto zwrócić uwagę na bryłę budynku i rytm okien. W przeciwieństwie do starszych kamienic jego charakter wynika przede wszystkim z konstrukcji i uporządkowania formy. Nowoczesność nie wymaga tu historycznych ornamentów – wyraża się przez samą architekturę.
Drapacz Chmur jest częścią większego dziedzictwa modernistycznego Katowic. Miejski Szlak Moderny obejmuje kilkanaście budynków z okresu międzywojennego, w tym domy mieszkalne, wille i gmachy użyteczności publicznej. Ich wspólną cechą jest dążenie do funkcjonalności i prostoty formy.
Zestawienie Drapacza Chmur z kamienicami oglądanymi wcześniej pozwala prześledzić zmianę architektonicznych gustów: od dekoracyjnych fasad końca XIX wieku po modernizm, który stał się symbolem nowoczesności.
Za drzwiami mieszczańskiego mieszkania
Ostatni przystanek znajduje się w Muzeum Historii Katowic przy ul. ks. J. Szafranka 9. W kamienicy z 1910 roku przygotowano wystawę „W kamienicy mieszczańskiej. Codzienność i odświętność”, prezentującą dwa modelowe mieszkania z przełomu XIX i XX wieku, należące do rodzin o różnym statusie majątkowym.
To miejsce pozwala przejść od oglądania fasad do poznania życia mieszkańców. Wystawa wykorzystuje oryginalną przestrzeń kamienicy, a układ pomieszczeń i wyposażenie pokazują, jak organizowano domową codzienność.
W zamożniejszym mieszkaniu centralne miejsce zajmował reprezentacyjny salon, przeznaczony do przyjmowania gości. Obok znajdowały się pomieszczenia o bardziej prywatnym charakterze. Wystawa prezentuje również jadalnię, gabinet, sypialnię i pokój dziecięcy. Wyposażenie obejmuje meble, dekoracje, rodzinne fotografie i przedmioty codziennego użytku.
Porównanie obu mieszkań pozwala dostrzec różnice wynikające ze statusu społecznego gospodarzy, ale również z obowiązujących obyczajów. Reprezentacyjny salon był czymś więcej niż pokojem dziennym – stanowił wizytówkę rodziny i miejsce, w którym demonstrowano jej pozycję.
Po obejrzeniu wystawy łatwiej spojrzeć na mijane wcześniej kamienice jak na budynki, w których toczyło się zwyczajne życie. Za fasadami odbywały się rodzinne spotkania, przyjmowano gości, pracowano i odpoczywano. Architektura staje się wówczas nie tylko historią stylów, ale również zapisem codzienności.
Na zwiedzanie warto przeznaczyć około 40–50 minut. Przed wyjściem należy sprawdzić aktualne godziny otwarcia muzeum oraz dostępność wystawy.
Miasto poza pocztówką
W ciągu niespełna trzech godzin można zobaczyć Katowice z innej perspektywy: prześledzić historię neonów, poznać dzieje przedwojennej kawiarni, przyjrzeć się modernistycznej architekturze i zajrzeć do mieszczańskich mieszkań.
Ta trasa pokazuje miasto, którego historia nie kończy się na najbardziej rozpoznawalnych zabytkach. Tworzą ją także dawne reklamy, miejsca spotkań i codzienne przedmioty, a ich znaczenie często ujawnia się dopiero wtedy, gdy zestawimy współczesny krajobraz z archiwalnymi fotografiami.
Katowice rozwijały się szybko, a kolejne epoki pozostawiły w nich własne ślady. Nie wszystkie przetrwały w pierwotnej postaci, ale nawet te znane wyłącznie ze zdjęć pozwalają odtworzyć fragmenty dawnego życia miasta. Właśnie dlatego warto czasem zejść z głównych turystycznych szlaków i przyjrzeć się temu, co na pierwszy rzut oka wydaje się zwyczajne.
